Miało nie być, a jest
10.04. Sławetna data, której daję dziś spokój. Nie zamierzam uczestniczyć w medialnej (niestety) szopce. Dzisiejszy dzień przepłynie pod znakiem braku telewizji, radia i internetowych newsów. I tyle w tym temacie. Wróć. A jednak to nie koniec. Pierwszą piosenką, która dzisiaj zabrzmiała z dezelowanych głośniczków było Dead Bodies Everywhere, Kornu. Dopiero w połowie załapałam kontekst. Ech ta podświadomość… Swoją drogą… właśnie sobie przypomniałam, że równy rok temu na obiedzie u koleżanki była kaczka w jabłkach… Będę się smażyć w jakimś specjalnym piekle…
10/04/2011 @ 10:28
Pełen respekt dla ostrego narodowego heretyzmu. 8)
10/04/2011 @ 10:31
Dzięki. Chyba xD
13/04/2011 @ 11:11
Proste. 8)